Retina AMD Polska

Czy możemy nadal prowadzić samochód? – historia Eileen

Nazywam się Eileen. Mój przyjaciel zaproponował mi, abym opowiedziała swoją historię. Jest mi bardzo ciężko do niej wracać, bo za każdym razem odczuwam ogromne cierpienie, gdy ponownie o niej myślę.
Gdy miałam około dwudziestu lat, rozpoznano u mnie barwnikowe zwyrodnienie siatkówki (Retinitis Pigmentosa). Wówczas jeszcze widziałam dobrze. Lekarz wyjaśnił mi, że choroba przebiega najczęściej bardzo powoli, więc myślałam, że będzie ona miała niewielki wpływ na moje życie.
Gdy miałam trzydzieści lat mój wzrok zaczął się pogarszać. Pole widzenia było znacznie zawężone, a moje oczy potrzebowały dłuższego czasu, aby dostosować się do zmian oświetlenia. Przestałam jeździć nocą samochodem i zdałam się w tym względzie na pomoc innych. W ciągu dnia jednak dalej sama prowadziłam po znanych mi ulicach własnej dzielnicy. W końcu brałam swój samochód już wyłącznie na zakupy.
Moje prawo jazdy było jeszcze wciąż ważne, ponieważ nie byłam wzywana na badania kontrolne wzroku. Podczas regularnych wizyt u okulisty zawsze padało pytanie – czy prowadzę samochód. Jednak nie zwracano mi uwagi, abym z tego zrezygnowała i zwróciła prawo jazdy.
Pewnego dnia, był to 6 marca 1990 roku, gdy jechałam moją osiedlową ulicą, usłyszałam nagłe, głuche uderzenie i krzyk. Okazało się, że przejechałam sześcioletnią córkę mojego sąsiada, która siedziała na brzegu chodnika przy ulicy. Zmarła trzy dni później. Ja jej po prostu nie widziałam.
Smutek i ból przytłoczyły mnie. Od tamtego czasu już nie spotkałam się z moimi sąsiadami.
Policji wyjaśniłam, że źle widzę. Sprawdzono moją dokumentację lekarską i oskarżono o nieumyślne spowodowanie śmierci, z powodu niedozwolonego posiadania prawa jazdy. Moja firma ubezpieczeniowa obwiniła mnie o oszustwo związane z posiadaniem prawa jazdy i odmówiła pokrycia kosztów. Rodzina dziewczynki pozwała mnie do sądu i zaskarżyła o odszkodowanie w wysokości 4 milionów franków (ok. 2,4 mln złotych). Od tego czasu jestem po prostu wrakiem człowieka. Opuścili mnie wszyscy przyjaciele, a z powodu relacji prasowych z tego wydarzenia, nie miałam odwagi wychodzić na ulicę. Moi adwokaci wywalczyli zmianę zarzutu na nieumyślne zagrożenie zdrowia i życia, zmniejszenie kary o jedną trzecią oraz zawieszenie jej na sześć miesięcy. Musiałam sprzedać dom i stałam się bankrutem.
Moje położenie finansowe pogorszyło się dodatkowo z powodu procesów z pracodawcą. Wymówił mi on pracę z przyczyny, jak to określił: „złego wizerunku publicznego”.
Najgorsze były nękające mnie koszmary senne i wyrzuty sumienia. Chciałam, aby ta mała dziewczynka mogła być znów wśród nas. Łączyłam się w bólu i cierpieniu, jakie przeżywała jej rodzina i modliłam się, aby pewnego dnia wybaczyła mi.
Dzisiaj stan mojego wzroku pozwala mi widzieć tylko światło i niewyraźne cienie. Często nachodzą mnie myśli, że zostałam w ten sposób ukarana przez Boga za to, co uczyniłam. Poddałam się długotrwałej terapii i zaczęłam od początku porządkować moje życie osobiste. W centrum przekwalifikowania zawodowego poznałam Grega, a także innych ludzi, cierpiących na barwnikowe zwyrodnienie siatkówki. Bardzo mi to wszystko pomogło.
Zrujnowałam swoje życie i odebrałam życie małej dziewczynce. To był wypadek, do którego nie powinnam była dopuścić.

(źródło: Le Retino Nr 37, marzec 2001 – Retina France)

tłum. Piotr S. Król; komentarz redakcyjny

System rejestracji SMS

Góra