Retina AMD Polska

Okulary filtrujące – dlaczego je noszę

W poprzednim numerze biuletynu RETINA [2(5)/2001] zamieszczony został artykuł Jacka Sidora pt. “Okulary filtrujące, charakterystyka i zastosowanie”. Pamiętam, że pierwszy raz przeczytałem go dosyć pobieżnie. Okulary jak okulary – pomyślałem. Zakładam je od lat, jedne do czytania i pracy przy komputerze, w dni słoneczne z kolei noszę fotochromy lub barwione z filtrem UV. Blue blockery leżą w kącie, może kierowcy mają z tego jakiś pożytek, osobiście nie odczuwam w nich żadnego znaczącego polepszenia jakości widzenia w szare, mroczne dni.
Jednak sam pisząc jeden z artykułów do Biuletynu, użyłem zwrotu “podwyższenie komfortu” codziennego życia osób dotkniętych chorobami oczu. I przypomniało mi się, że to słowo “komfort” użyte zostało w artykule Jacka Sidora, opisującego okulary filtrujące dla osób ze zmianami patologicznymi siatkówki. Przeczytałem uważnie ten tekst jeszcze raz i… udałem się osobiście do Pracowni Optycznej sprawdzić empirycznie, na ile ten tekst reklamowy ma się do rzeczywistości. Kierowały mną: wrodzona ciekawość rzeczy nowych i nieznanych, niedowierzanie w slogany reklamowe, a troszeczkę też nadzieja i pogoń za “komfortem życia”. Fakt jest faktem – po dwóch tygodniach miałem już na nosie okulary filtrujące f-my ZEISS w kolorze jasnobrązowym.
Postanowiłem pogłębić swoją wiedzę na temat tych szkieł w celu rozpowszechnienia jej wśród Czytelników biuletynu RETINA. Sięgnąłem też do źródła, czyli bezpośrednio do producenta, w celu uzyskania szczegółowych danych technicznych z Ośrodka Badawczego ZEISS’a (w nawiązaniu tego kontaktu pomógł mi dr Rainald von Gizycki, za co serdecznie mu dziękuję). Mogłem więc przystąpić do spisania tej relacji, opierając się zarówno na doświadczeniach własnych (używam tych okularów już trzeci miesiąc), jak i na materiałach teoretycznych.
Zanim jednak przejdę dalej, muszę z naciskiem zaznaczyć, że każdy może mieć swój subiektywny osąd co do tych szkieł. Każda osoba z uszkodzoną siatkówką może inaczej odbierać bodźce wizualne. Dlatego też dobór odpowiednich okularów powinien być bardzo rozważny, nie należy się spieszyć. Powinno się przymierzyć każdy rodzaj szkieł próbnych, wejść do pomieszczenia, w którym panuje półmrok, wyjść na zewnątrz, najlepiej gdy jest pogodny, słoneczny dzień. Wkładać kolejne szkła i porównywać je. Fachowość, cierpliwość i życzliwość pana Jacka Sidora są tutaj ogromnie pomocne. Zdecydować się należy dopiero wtedy, gdy uznamy, że dany kolor rzeczywiście podwyższa nam jakość widzenia (drogie Panie – tu nie chodzi o to, czy jest wam w nich do twarzy, ale czy jest komfortowo! Twarzowe dobierzcie sobie oprawki).
Podczas dokładnego analizowania danych technicznych szkieł filtrujących szczególnie ciekawiło mnie, gdzie tkwi ich różnica w stosunku do tzw. szkieł barwionych. Dopiero dokładne zapoznanie się z wykresami charakteryzującymi zakres wycinania odpowiednich części widma światła białego uzmysłowiły mi istotę rzeczy. Otóż w tym wypadku występuje precyzyjne, bardzo dokładne odcięcie szkodliwego promieniowania UV (poniżej 400 nm), oraz w poszczególnych rodzajach kolorystycznych – rzeczywiste przepuszczanie (transparencja) tylko tego zakresu widma, które jest wymagane. Reszta jest odcinana do zera. Żadne tzw. barwione szkła nie wykazują tak doskonałego filtrowania zakresów widma (można wręcz powiedzieć, że daleko od nich odbiegają). Przykładowo – na zamieszczonym wykresie przedstawiona została charakterystyka widma dla szkieł filtrujących ZEISS’a typu:
Clarlet® F 540,
Clarlet® F 560,
Clarlet® F 580.

Krzywe przepuszczalnosci Claret

Wyraźnie widać, że wycięcie obejmuje zakres zarówno UV, jak i zakresu barwy niebieskiej i części niebieskozielonej. W F580 przepuszczony jest tylko zakres widma w części: koloru czerwonego, pomarańczowego (ponieważ wykres jest czarno-biały, poszczególne przejścia barw zostały opisane).
Jak podaje ZEISS, specjalne szkła filtrujące opracowywane zostały we współpracy z licznymi Instytutami zarówno niemieckimi, jak i zagranicznymi. Duży wkład mieli również lekarze okuliści.
Już prawie sto lat temu doświadczalnie stwierdzono, że u wielu osób z wadami wzroku występuje zwiększona wrażliwość na promieniowanie o krótkim zakresie fal, szczególnie w obszarze promieniowania ultrafioletowego (UV). W zdrowym oku promieniowanie ultrafioletowe poniżej 300 nm absorbowane jest przez rogówkę, natomiast pomiędzy zakresem 300 a 400 nm przez soczewkę. Osoby ze zmniejszoną naturalną ochroną przed szkodliwym promieniowaniem UV, a do takich bez wątpienia należą w dużej części m.in. chorzy na Retinitis Pigmentosa, powinny poważnie rozważyć zastosowanie szkieł filtrujących, które całkowicie i skutecznie blokują szkodliwy ultrafiolet. Szkła te zalecane są też w wielu innych przypadkach uszkodzeń wzroku, w tym m.in.:
w retinopatii cukrzycowej,
zwyrodnieniowych zmianach plamki żółtej,
zaćmie,
jaskrze,
po operacyjnym usunięciu soczewki oka.
Szkła te charakteryzują się podwyższeniem kontrastu widzenia (opisuję to w dalszej części artykułu) oraz zmniejszają czas adaptacji wzroku.
W ofercie ZEISS’a jest kilka rodzajów szkieł filtrujących, od jasnożółtych, poprzez odcienie brązu, pomarańczowego, do ciemnoniebieskiego.
Teraz chciałbym krótko opisać swoje własne doświadczenie z tymi szkłami. Po dokładnym przetestowaniu wszystkich rodzajów szkieł, zdecydowałem się wybrać te o odcieniu jasnego brązu. Pierwsza rzecz, która była dla mnie zaskakująca, to bardzo znaczne podwyższenie kontrastu widzenia. Liście drzew wydawały mi się jakby wykrojone z tła drzewa, białe chmury ostro wyrysowały się z błękitu nieba, wszystko było czyste, ostre i przejrzyste. Gdy szkła zostały dopasowane do mojej wady wzroku – wrażenie stało się jeszcze silniejsze. Poza tym po długotrwałym noszeniu okularów w słoneczne, jasne dni, oczy nie męczyły się, miałem wrażenie, że są one wypoczęte i bez wysiłku odbierają docierające do nich z zewnątrz bodźce. Zapewne wpływ na to miało zablokowanie promieniowania UV.
Ciekawe jest wrażenie po dłuższym noszeniu szkieł, gdy wzrok tak się do nich przyzwyczaja, że dopiero lekkie uchylenie okularów i porównanie widzenia bez nich i z nimi – uświadamia, jak znacznie podnoszą jakość postrzegania otaczającego nas świata. Używam tych szkieł głównie w dzień, poza domem. Jedna z osób z RP, która nosi tego typu szkła w kolorze żółtym, stwierdziła znaczne polepszenie widzenia o zmierzchu. Można więc stwierdzić, że szkła filtrujące f-my ZEISS podnoszą komfort widzenia u osób z Retinitis Pigmentosa.
Pisząc ten tekst mam jednak świadomość, że odbiór u każdego może być inny. Sama firma ZEISS zaleca daleko posuniętą ostrożność w doborze odpowiednich szkieł. Trzeba pamiętać, że mają one nam podwyższyć w jakimś zakresie komfort widzenia, nie spowodują natomiast cudownego przywrócenia utraconych funkcji wzroku. Jednak sam fakt pełnej ochrony przed degeneracyjnym wpływem na naszą siatkówkę promieniowania UV oraz podwyższenie jakości odbierania wizualnego otaczającego nas świata – to są argumenty, które warto rozważyć.
Gdyby jeszcze udało się uzyskać dofinansowanie z Kasy Chorych dla osób z RP na tego typu okulary. Gdy w grę wchodzi trudna sytuacja materialna szczególnie, gdy osobami niepełnosprawnymi są dzieci lub młodzież, warto wziąć pod uwagę możliwość dofinansowania z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie ze środków PFRON.
Potrzebne są do tego miarodajne opinie i uzasadnienie samych zainteresowanych.
Ja ze swej strony wystawiam szkłom filtrującym ocenę bardzo dobrą.

(szczegółowe informacje na temat okularów filtrujących można uzyskać
w Pracowni Optycznej Jacka Sidora
tel.: (0-22) 832 31 21;
Źródła: “Spezial-Filterglaeser” – Aus der Zeiss Brillenglas-Forschung

Piotr S. Król

Góra